niedziela, 10 maja 2015

Dzień siódmy i ósmy

Wczoraj był dzień pod znakiem pływania :) przepłynęliśmy 70 mil. Wystartowaliśmy o 7.30 a dopłynęliśmy o 21.15. Jesteśmy w miasteczku Crotone. 
Zrobiłam pierwsze, po kilku latach, odejście na silniku od keji. Oczywiście pod czujnym okiem Mieszka :) reszta spała i nawet nie wiedzą w jakim byli niebezpieczeństwie ;)



Widziełśmy delfiny, co nas bardzo ucieszyło. Niestety nie zrobiłam żadnych zdjęć z tego spotkania.
Po południu mieliśmy gościa na pokładzie, co też się spotkało z dużym naszym entuzjazmem






Po południu zmieniła się trochę pogoda i mocno powiało. Wieczorem dopłynęliśmy do Crotone


Dzień ósmy:
Okazało się, że jest bardzo silny wiatr i zostajemy tu do jutra, mamy czas na zwiedzanie!
Miasteczko wszystkim nam się spodobało, przed południem poszliśmy na szybki rekonesans:




 


Teraz obiad, sjesta i powrót do miasta

Niestety zmuszają mnie do tego abym napisała prawdę o tym ptaszku. Przez moment na pokładzie były dwa ptaki. Jeden odleciał, a drugi ..... Zginął. :(
Był bardzo silny wiatr i nie utrzymał się na pokładzie, próbował wrócić, ale udrzył o burtę i przykryła go fala. Miechu próbował go wyłowić (Kapitan dopowiedział:bosakiem), ale się to nie udało :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawiony ślad w postaci komentarza ;)